ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 CO Z BIEDĄ I Z JAKĄ?


Wędrując ulicą w Grudziądzu (niedaleko zejścia ku Wiśle, gdzie nagrodzona piękna rzeźba flisaka autorstwa Ryszarda Kaczora, symbol Grudziądza) widzę, jak ludzie stoją w kolejce do Caritasu. Kolejka dość długa. Zagaduję ludzi: po co tu stoją? Oni: że odbierają dary z UE. Pytam innych księży, jak to robią. Mówią, ze otrzymane dary z Caritas diecezjalnej oddają do GOPS i MOPS. I mają to z głowy. Ponoć tamte agendy państwowe lepiej to zrobią. Może i tak. Jednakże chodzi też i o nasz miłosierny wysiłek. Aby nie być lewita ani kapłanem żydowskim, który omija  potrzebującego. Bliźnim jest nie tylko ten leżący przy drodze, ranny, ale i ja nim jestem ? pisze Benedykt XVI w „Jezusie z Nazaretu”.
       W mojej parafii mamy rejony charytatywne. W wioskach jest jeden, dwa rejony lub więcej, a w nich rejonowi opiekunowie charytatywni. Oni reprezentują Caritas i wiedzą najlepiej, kto jest potrzebujący. Obserwują okiem, wyczuciem i wrażliwością. Mają stare i nowe spisy. I dzielą dary z UE  według rozpoznania i potrzeby, zapisują nazwiska otrzymujących. Nie ogłaszamy tego w kościele. Nie stwarzamy sytuacji kolejek po dary. Nie ma do tej sprawy dni ani godzin. O każdej porze jest odpowiedni dzień i  godzina.  Robimy to w ciszy i pokornie. Niech nie wie lewica, co czyni prawica albo i odwrotnie. Dawniej nawet, gdy  było bardzo dużo odzieży zagranicznej z Holandii, opiekun charytatywny rejonu na swoją godzinę wypisywał i rozdawał kartki dla 8 osób, tylko one przychodziły do magazynu.   
    Biednych nie ubywa. Ponoć bieda jest dziedziczna tj. urodzeni w  biednej rodzinie  zostają biednymi dorosłymi ? mówi w wywiadzie prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska (GW 12 IV 2007). Biedę badała w 8. krajach europejskich. Najwięcej biednych w Polsce (prawie podobnie we Włoszech i W. Brytanii) W Finlandii 10 razy rzadziej spotyka się dziecko biedne.
       W Tomaszowie Mazowieckim ks. Ryszard Staniek stworzył kompleksowy system pomocy biednym. To bardzo dobrze świadczy o księdzu, ale źle o państwie, które pielęgnuje biedę, zamiast z nią walczyć. W Polsce ? mówi w/w profesor ? uważa się, że najwięcej powinni mieć ci, którzy są najlepsi. Najważniejsze to co moje, a wspólnie róbmy coś od święta dla innych. Nie jest dobrze, że pojedynczy człowiek wyręcza państwo, tymczasem to państwo powinno stwarzać system, do którego należy ośrodek pomocy społecznej, urząd  pracy, zarząd gminy, szkoła, policja... Zadaniem Kościoła nie jest wyciągać człowieka z biedy, bo to struktura miłosierdzia, a nie obowiązku.
       Kościół pomaga z boku.  Zatrzymuję się, gdy parafianin leży w rowie pijany. Dam parę złotych parafianinowi przy drzwiach, aby tyle nie wydzwaniał do mnie aż do północy. Może jeszcze coś zrobię, wytrę przysłowiowy smark z nosa dziecka, pogłaszczę cierpiącego, choremu doradzę, aby słuchał lekarza, jak słuchał prymas kard. Stefan Wyszyński, innemu, by nie palił papierosów, bo czarne piekło sobie w płucach podkleja.
     Jest jeszcze gorsza bieda w Polsce, gdy poseł zmusza córeczkę do I Komunii według rytu trydenckiej  mszy. Takich biednych polityków jest niemało, są to wierzący na swój własny sposób  (39,3 %) ? wg badań CBOS). Ci próbują księdzu dziecko w ostatniej chwili nawet podrzucić do I Komunii św.,  bez żadnego przygotowania (jak się gdzieś zdarzyło ostatnio). Ja należę do tych bogatszych, jak miłosierny Samarytanin którzy wierzą i chcą stosować się do wskazań Kościoła (55%). I ma bydlę, aby przetransportować rannego, i ma coś w portfelu, gdyby trzeba było zapłacić za obsługę rannego w gospodzie lub jakimś polskim szpitalu.  KS. FRANCISZEK KAMECKI

2007-06-03