ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 „ŚWIĘTY INTERES”


Drabiną do nieba 25 XII 2011 (26) [490]

     Przed Bożym Narodzeniem naszą religię pokazuje się intensywnie i wszędzie także poza kościołami. Pomnożona dekoracyjność, kolorystyka choinek, świeczek i oświetleń, bombek i prezentów. Wśród barwnych ozdób w supermarketach i galeriach handlowych spacerują żywe ładne dziewczyny w strojach aniołów i mikołajów. Fakt narodzenia Jezusa nie jest obecnie ukrywany ani przeinaczany jak dawniej w czasach komunizmu, kiedy pierwszeństwo miał dziadzio Mróz i choinka noworoczna. Dzieci nadal mało wiedzą o cudownym św. Mikołaju - biskupie, jak rozdaje dary po kryjomu biednym i nam wrzuca słodycze w wyczyszczone buty, bardziej znają jakiegoś saneczkowego faceta czy ustrojonego dziada z Laponii (oczywiście z dawnej edukacji komunistycznej, która nie chce przeminąć).

     Nastrój narodowy i patriotyczny przybliżają filmy i seriale, często naiwne, w których krajobraz polskiej parafii z ksiądzem w roli jednego z bohaterów. Powtarza się reportaże, transmisje i filmy o zmarłym papieżu Karolu Wojtyle i ks. Jerzym Popiełuszko. Powstają też nowe filmy, przedstawienia teatralne i ekspozycje. Warto wspomnieć ks. prof. Broniewskiego, który zamawiane w szkołach artystycznych żłóbki umieszcza w centrach handlowych, na dworcach i lotniskach Europy, gdzie w czasie od 6 grudnia do 6 stycznia przypominają Boże Narodzenie i Jezusa, bez którego nie można zrozumieć szalonego świętowania, masowej dekoracyjności i mnożonej aktywności (w albumie: W drodze do Betlejem. Unterwegs nach Bethlehem. Ks. Witold Broniewski, ks. Franciszek Kamecki, Dorota Sosnowska. Bydgoszcz, Stuttgart 2009).

     Nasza religijność powinna być rozumna i dojrzała. Ale zdarza się, że nasza wiara zmienia się w szaloną naiwność. Dobrze to opowiedział tegoroczny film „Święty interes”w reżyserii Macieja Wojtyszko ze znakomitymi aktorami Piotrem Adamczykiem (grał Karola Wojtyłę) i Adamem Woronowiczem (grał Jerzego Popiełuszkę). Ci dwaj bracia Leszek i Janek wracają po latach do swej rodzinnej wsi na pogrzeb dawno niewidzianego ojca. Leszek - sprzątacz w Szwecji, ożeniony z piękną Tajką (Patricia Kazadi) - nie utrzymywał prawie żadnych kontaktów z ojcem. Janek - kawaler - żył hazardowo w Krakowie, niechętnie zaglądając do podgórskiej wsi. Po pogrzebie braci czeka niespodzianka. Oto całą ziemię i dom ojciec przekazał fundacji im. Jana Pawła II. Im pozostawił stary samochód Warszawa w stodole. Auto ponoć należało kiedyś do Karola Wojtyły. Miejscowi wierzą w cudowną, uzdrawiającą moc pojazdu i chcą go odkupić od spadkobierców. Bracia by wydobyli się z zapaści finansowej. Leszek nie musiałby pracować w Szwecji, a Janek wyszedłby z długów. Akcja filmu komplikuje się. Pożar stodoły. Samochód się nie spalił. Ukryty, znaleziony w stogu siana, wygrzebany przez mieszkańców, procesyjnie pchany wiejską drogą do garażu. Nabożni i naiwni wchodzą do samochodu, modlą się w różnych sprawach. W końcu samochód pocięli na kawałki, zabierając je do domów, klękając przed nimi jak przed relikwiami.

     Przydałaby się im ostrożność dojrzałego katolika. I głęboka wiara w cud Bożego Narodzenia bez infantylności. Nam też. Niech śpiew aniołów nie myli się z beczeniem owieczek w stajence.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-12-25