ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 STARZEJĄC SIĘ W NOWEJ EWANGELIZACJI


Drabiną do nieba 11 XII 2011 (25) [489]

     Przed nami Rok Wiary i rzymski Synod o nowej ewangelizacji (od października 2012, co ogłosił Benedykt XVI)). To nowa zachęta, nowy wysiłek, nowa ewangelizacja. Piękne. Dobre, bo uniwersalne. W drobiazgowości potrzebujemy uniwersalizmu, całości, chrystocentryzmu.

     Ale ja nie mogę czekać na nową ewangelizację. Bo u mnie i w wielu parafiach ona jest nieustannie. Co rok stare staje się nowe. Starzejąc się w nowej ewangelizacji przychodzą nowe roczniki, nowi ludzie, kolejne grupy lub opóźnione osoby przygotowujące się do sakramentów. Więc muszę być praktyczny (nie chcę, ale muszę - według imperatywu pana Lecha Wałęsy). Pracuję bowiem w parafii, która ma swój obszar i realne uwarunkowania. Wobec niej mam obowiązki, a nie wobec całego świata. Nie wykraczam poza parafię (chyba że felietonami i jakąś tam schowaną twórczością literacką). Nie tworzę nowych struktur pozaparafialnych. Bo parafia w Polsce to potęga. (Chyba że mi to wyraźnie nakazano, jak DA Emaus w Fordonie i Kolegium Teologiczne w Grucznie). Moja mała ewangelizacja to organizowanie ludzi i spotkań, liturgicznych, modlitewnych, kulturalnych, rekreacyjnych, to nauczanie i milczenie np. w sytuacji, gdy siedząc w sali w kręgu 38 dziewczynek i chłopców z klas I gimnazjum zaczynamy razem tworzyć ewolucyjny i inicjacyjny trzyletni program jako przygotowanie do bierzmowania. To mnie wciąga i fascynuje. Taka praktyka. Konkret.

     Teorie mogę mieć w głowie i powinienem zgłębiać hierarchię prawd, i priorytetów, i zasad. Ale myśleć muszę praktycznie, kawałkować pracę na odcinki i je harmonizować. Ne mogę przenieść niedzieli na środę. Nie mogę zmieniać dni i godzin 20. wieczorów ustalonych z rodzicami pierwszokomunijnych dzieci.

     Jeśli występuje konflikt między propozycjami kościelnymi (przysłanymi) a codzienną praktyką parafii, opowiadam się za praktyką (chociaż i tu coraz częściej parafie zmieniają tradycyjną praktykę np. rekolekcje szkolne jesienią zamiast w W. Poście). Ileż to pomysłów, projektów i akcji kościelnych leży u mnie na stole - zmarnowanych, bo niemożliwych do wykorzystania (jakiś nadmiar, np. tydzień wychowania lub tydzień misyjny, tydzień miłosierdzia, różaniec dla dzieci, roraty, jeszcze dzień czegoś, jakaś rocznica... jakieś karteczki, jakieś obrazki infantylne dla dzieci - i po co? i do czego? i czemu wciąż coś dla dzieci? czemu niedziela miłosierdzia po Wielkanocy, a tydzień miłosierdzia w październiku, czemu trzeźwość w sierpniu, a nie przez cały Wielki Post? Oto nie za bardzo zgrane terminy i działania). Kiedy więcej internetu dla nas? W tym kołowrocie radosnej twórczości duszpasterz musi unikać pozorów i złudzeń. I naiwności. Musi trzymać się konkretów parafialnych.

     Trzeba też lepiej opisać rzeczywistość, w której żyjemy (mówi nowy bp pomocniczy krakowski Grzegorz Ryś). Co przenika głowy parafian? Nie można mieć pretensji do instytucji, które nie są kościelne. Nie jest ich zadaniem przekaz wiary. Oby te świeckie instytucje były choćby neutralne lub przyjazne ludziom wierzącym! Czasem mogą powstać kontrowersje w stosunku do religii z powodu jakiegoś programu kulturalnego, filmu, zaproszonej artystki skandalistki, znanego ateisty lub redaktora pornograficznej gazety. Więc fajerwerki poganizacji obok ewangelizacji.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-12-11