ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 PRZECIW CHCIWOŚCI I MARNOŚCI


Drabiną do nieba 30 X 2011 (22) [486]

     Oburzenie przeciw chciwości przelewa się przez świat. Najpierw Madryt, Nowy Jork, potem prawie 1000 miast z hałaśliwymi marszami dziesiątek tysięcy ludzi przeciw bezrobociu, nierówności i cięciom budżetowym. Przeciw bankom, bankierom i przeciwko przyczynom kryzysu światowego. Chmury gniewu i złości unoszą się nad planetą.

     Niezadowolenie jest zarazem potępieniem chciwości. To krzyk tych, którzy czują się obciążeni niesprawiedliwością pracodawców, kredytodawców i rządów. W tych marszach też jakaś utrata sensu życia. Ta rewolta to wielki lęk o przyszłość ludzi i rodzin wobec kryzysu ekonomicznego, który od trzech lat w USA i Europie podnosi skrzydła upiora. Ponoć znów znosi świeże jaja. Ludzie nie chcą być biedni ani biedniejsi, ani wykorzystywani przez tych, którzy rozbudowali systemy chciwości.

     W tym tyglu sprzeczności ekonomicznych i społecznych (jakby matematyka dodawania i mnożenia przestała funkcjonować) jeszcze nie słychać tych naprawdę najbiedniejszych w Afryce - głodnych, chorych, uciekinierów, poranionych i wyklętych, targanych wojnami domowymi i konfliktami etnicznymi.

     Oczywiście, sprawiedliwość na świecie jest koniecznym postulatem. Biblia mówi „o bogaczach, którzy odebrali już swoją nagrodę”. Bankierzy ratowani w kryzysie nie okazali wdzięczności, lecz odwrócili się plecami do ludzi, którzy ich uratowali - pisze noblista Paul Krugman w "New York Times" - Amerykańscy bankierzy wypłacali sobie duże honoraria, lekkomyślnie udzielali niepewnych kredytów, zszywając skomplikowane oszukańcze schematy finansowe, tworząc różne spekulacje. Zamożni Amerykanie bogacili się, wpędzając obywateli w kryzys - pisze noblista Krugman. - Nadal tę grę finansową wygrywają, a zwykli podatnicy ją przegrywają.

     W Warszawie „Porozumienie 15 października” (powstałe z inicjatywy uczniów Wielkokulturowego Liceum Humanistycznego) przyciągnęło jedynie kilkaset osób na uliczną manifestację „Oburzonych”. Bo u nas mało wściekłych obywateli, bo 70% Polaków jest zadowolonych z życia. W Polsce powstała nowa grupa (palikotowa), inaczej wkurzonych na nas - katolików, na nasz krzyż, na finanse Kościoła, na religię w szkole, na podatki księży etc. Polski Episkopat także zastanawia się nad finansowaniem Kościoła. W mojej parafii akurat teraz - aby przeciwstawić się wszelkim oburzeniom - w ramach przygotowania do I Komunii św. zrezygnowałem z opłat za różańce, książeczki, świeczki, obrazki, wspólne fotografie itp. Rodzice nie muszą, ale mogą swe ofiary złożyć podczas niedzielnej kolekty. Może będzie mniej. Ale czy muszę mieć więcej? Liczenie wiernych 16 X 2011 dało wynik słaby: tylko ok. 40% było na mszach św. czyli ok. 300 osób mniej niż 10 lat temu. Czy ja też mam się oburzać? Ale na co? I na kogo? Czy na siebie? Czy na Pana Boga? Czy na pana Palikota, które wchodzi nam drapieżnie za skórę?

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-10-30