ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 PRZED GŁOSOWANIEM


Drabiną do nieba 02 X 2011 (20) [484]

    Co robić w niedzielę 9 października 2011? W kościele pomodlić się za Ojczyznę i pójść na wybory. Zebrać opinie z gazet, radia, telewizji, internetu i sąsiedzkich rozmów. Wyrobić sobie sprawiedliwy obraz rzeczywistości, w której chcę uczestniczyć. Z rezerwą wobec mediów, które górują nad nami, bałamucą nas, a dziennikarze swoje programy autorskie - dobrze płatne - czasem wypełniają byle czym. Zdarzenie - pchłę pokazują wielokrotnie 38 milionom Polaków. Czy cała Polska musi wiedzieć, że jakiś celebryta piardnął albo kupił coś w markiecie? Po co jednego emajla przedwyborczego u dumnej posłanki Kempy analizują wielokroć media (nawet tak wybitny pan Rymanowski tym się cieszył, bo zajęło mu to ileś minut)? To łatwiejsze niż szukanie dojrzalszych odpowiedzi.

    Jeżeli przedstawiciel PPP mówi w telewizji publicznej, że biedni płacą podatki i utrzymują bogatych, to należy takiego z bzdurnymi tezami odsunąć. Albo jakże można popierać takich, co AD 2010 i 2011 śpiewali „Boże coś Polskę... Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”? Przecież jest wolna od ponad 20 lat, od kiedy Wałęsa wyprowadził wojska radzieckie z Polski. Albo po co w programie I polskiego radia kreować wirtualną rzeczywistości, której nie ma. Bo o godz. 7.15 zaprasza się jakiegoś polityka, zadając mu wiele pytań. A on, przynaglony, wyszkolony w wodolejstwie, próbuje coś powiedziec lepiej lub gorzej. I o godz. 8.00 w wiadomościach podaje się, co powiedział ów polityk. I tak prawie codziennie. Gdyby polityk sam zorganizował wiec albo inne spotkanie, a dziennikarz byłby na tym i to nagrał... Bo zadaniem dziennikarza jest opisywanie tego, co się dzieje. Opisywanie i pokazywanie. A nie tworzenie własnych faktów.

      Po dwukrotnym wyborze ateisty na polskiego prezydenta (czemu sam się dziwił) każdy wybór jest u nas możliwy. Biskupi polscy nie zbadali tego zjawiska do końca. Jednak chcą, aby Kościół nie był „wielkim milczącym”. Wszyscy - biskupi, kapłani, zwłaszcza katolicy świeccy - mogą i powinni uczestniczyć w życiu społecznym i politycznym, są częścią tego społeczeństwa. Kościół nie jest partią ani nie identyfikuje się z żadną. „Polska potrzebuje ludzi sumienia, sprawdzonych i gotowych jej służyć, zarówno w trosce o jej historię, o jej dziś, a szczególnie o jej przyszłość” (komunikat biskupów z Częstochowy). Bierność i pasywność społeczna to choroba. Przy wyborach posłów i senatorów należy brać pod uwagę fachowość, uczciwość i etykę (abp Józef Michalik, przewodniczący episkopatu).

     Obywatele i parafianie, bądźcie serdeczni dla wszystkich, ale omijajcie tych od merytoryczności (którzy tym słowem marudzą, budują nijakość, fabrykując górę pustosłowia, są po borowiacku wg języka moje ś.p.mamy „naburmuszeni” ). Śmiało głosujcie na takich, którzy są weselsi, mają nadzieję, nie narzekają, widzą słońce zamiast czerni, rozbudzają zapał i entuzjazm, mają empatyczne myślenie. Bo zło w Polsce tylko dobrem możemy zwyciężyć.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-10-02