ewangelizacja.net

Menu główne > Strona główna
sobota, 17 listopad 2018 roku

 Mała ewangelizacja literacko-boska


MAŁA EWANGELIZACJA

LITERACKO-BOSKA

 

Autor: FRANCISZEK KAMECKI

WIERSZE


SKARGA KSIĘDZA

Dość trudno z czarnej sutanny
wydobyć białą rozkosz najczystszą
trudno zadziwić to pokolenie
rozhuśtane w karuzeli
pomiędzy nagimi piersiami

Jeszcze trudniej wciągać naród
na piętro uroczystości
kolorowych ornatów
fruwających psalmów
niewidzialnych nagród
wina i chleba innego
niż skórki oświęcimskie

1966


DRZEWO ZALĘKNIONE (II)

Zaraziłeś mnie niezadowoleniem
wątpliwościami oddalasz pozory Panie
i złudzenia
rzeczywistość jest jak klaśnięcie rąk
podziw i echo wracających krajobrazów

I moje drzewo zaplanowałeś precyzyjnie
rośnie pulsuje w krwi pokoleń
obszyte brązową korą wstydu
drganiem skóry zalęknione
świadome innych drzew i liści
przekonane że dalej jest las i resztki raju
z którego nie ma wyjścia
nie ma przejścia do rozkoszy
jedynie jest daleko złota brama
przez śmierć
i ochroniarze
w fioletowych kominiarkach
niektórzy ponoć widzą na horyzoncie
tańce aniołów

Rozpoznaję Ciebie złudzeniem niejasno
jak św. Paweł w pajęczynie siwej mgły
stoisz przede mną
w niewyobrażalnym płaszczu olbrzyma
jak sytość po zjedzeniu kawałka bułki z masłem
jak szybkość po nocnej szalonej podróży
we wszystkie kierunki świata
jak światełko w oczach dziewczyny
jak siodełko podczas lekkomyślnego
skoku w nicość
Bez Ciebie moje ręce są niespokojne
a nogi martwe


KSIĄDZ PIOTR SKARGA

Czy Skargą zostałeś dlatego
że oskarżyłeś cały naród przed Bogiem?
czy jesteś skargą ubogiego
pod żelazną bramą bogatego?
a może nie wiesz co skarcić
podniesionymi ramionami
na obrazie Jana Matejki
albo co wyzywać
coraz mocniejszym głosem
lekceważonego proroka?

Jakie są twoje horoskopy
drukowane w kolorowych magazynach
czy to prawda że siedem lat głodu
albo trzy miesiące ucieczki przed wrogiem
albo trzy dni zarazy w całym kraju?

Dawid wybrał zarazę
umarło siedemdziesiąt tysięcy

Uriasz zabity
jego żona myje się w akwarium
unosząc ręką wodę
która spada kropelkami
na wielką płytę pustyni

A my przerażeni twoimi okrzykami
pochylonymi głowami
rezygnujemy z odporności na ból
nie będziemy bohaterami
ponieważ nieważne
stało się ważne
pierwsze nie jest już najpierwsze
najgrubsze przegrało z najcięższym
co białe jest szare
a może nawet siwe
lepsze jest zwykłym zachodem słońca

1992


ZAWÓD DOZORCY

Mój zawód: czarny strój mocne buty
pilnuję dzwonków pomiędzy
ludzie przechodzą nago
niczego nie mogą zabrać
bo tam gdzie idą
nie ma podłogi ani wieszaków

Mam zegarek elektroniczny
troszczę się o godzinę pierwszą i ostatnią
pierwsza się chwali że już jest
pyszna punktualna
ostatniej nie widać na horyzoncie
spóźnia się siedzi w toalecie
myje zęby
układa przemówienie ćwiczy mięśnie
aby zmierzyć się z otchłanią
i wytrzymać zgrzytanie zębów
w czarnej skrzyni

Uczę się zdziwienia i strachu
i nadziei
wycieram schody poprawiam lustra
korytarz powinien być oświetlony
po bokach dużo aniołów
koniecznie muzyka
oczywiście monumentalna
na przykład Wojciecha Kilara
chór i bębny najlepiej zaprowadzą
do miejsc gdzie nie ma ani dnia ani godziny

Nawet nie przygotowani tam trafią po omacku
ponieważ zlikwidowano lewą i prawą stronę
nie ma tam żadnych kierunków
ani kilometrów

Po przybyciu ostatnich
którzy niczego się nie spodziewają
zacznie się radość

Niewierzących zachwyci
obfitość i różnorodność

Święci będą zaskoczeni
nadmiarem miłosierdzia

Łza przestanie płakać

Błąd wyparuje

Nicość nie zdąży zaistnieć


(W tomie „Skarga księdza” Tow. Przyjaciół Sopotu Sopot 2002. W „Narek kneze” wydanie polsko-czeskie w tłumaczeniu Lenki Danhelowej H&H Vysehradska 2007. W „Lustrze” Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 2008, wyd. II 2009)

2015-09-08