ewangelizacja.net

Menu główne > Strona główna
środa, 19 wrzesień 2018 roku

 [Archiwum] WIERSZE Wiesława Śmigla


WIERSZE Wiesława Śmigla:

ŻYCIORYS


kiedy miałem 12 lat
umarł mój ojciec
po trzech dniach
zdałem przedwcześnie
egzamin dojrzałości

kiedy miałem 19 lat
wybuchła wojna okrutna i bezlitosna
w której głównym dowodzącym był Zygmunt Freud
walczyłem
choć już wtedy pokochałem zaciszne schrony

kiedy miałem 25 lat
w katedrze pelplińskiej
przy świadkach gdy leżałem pokonany na posadzce
ogłoszono pokój

na wieczność?


DŁUGOWIECZNOŚĆ

mój dziadek
żył 77 lat
pradziadek
nie urodził się
i nie umarł wcale
moi przodkowie otrzymali
Virtuti Militari
za szarżę na wiatraki

ja żyję jeden rok
jestem bezbronny
chcę dożyć
jutra


MAMA
(mojej mamie Marii)


gdyby odeszła za wcześnie
wieczorami w łazience
jak znachor
ludowymi zaklęciami
leczeyłbym ukryte kompleksy
a potem
spałbym czujny
z zaciśniętymi pięściami

zawsze stoi w oknie
i swoja tęsknotą
odpędza nocne upiory
po prostu umie czekać

gdyby odeszła za wcześnie
kto pokazałby mi że można
kłaść sie późno spać
i wstawać wcześnie rano
by mieć więcej czasu
na radość życia

gdyby odeszła za wcześnie
nie wierzyłbym nigdy
że można pokochać samotność


DZIECIŃSTWO
(dedykuję mojej bratanicy Agnieszce i mojemu bratankowi Mariuszowi)

w dzieciństwie
motyle wyobraźni są posłuszne

w małym pokoju cały świat
radość i smutek pluszowego misia

codzienność ma słodki smak
właściwie wszystko
ma smak miłości

niech cię to nie zmyli

bądź czujny
już w ogrodzie
za domem
kiełkuje nienawiść


MOJE SPOTKANIA Z MI(O)CI.
(mojej rodzinie)

różne były
moje spotkania z miłością

najpierw z matczyną
siedzącą obok pieca
tak pokorną
że niezauważalną

potem z przyjacielską
nieustannie wystawianą na próbę
od kufla piwa
po wspólną drogę na Golgotę

z kobiecą
rozczochraną przez namiętność

i wreszcie spotkanie
z Miłością
której nie można zapomnieć


UCIECZKA DO MIASTA OCALENIA
(- s. Michalinie, a potem Lucynie)

wydawało się
że masz wszystko
miłość
oparcie
sens

mimo wszystko
zmizerniałaś
ciągle byłaś za ciężka
aby wzbić się
ponad trzeszczącą podłogę
zakonnej kaplicy

znudziła ci się białość
nakrochmalonych myśli
i poprawność zakonnego stroju

więc odeszłaś
bez słowa
w dworcowej toalecie
zostawiając pomarszczony od łez habit

w szufladzie biurka
zamknęłaś całą przeszłość
ciężki brewiarz
zmęczony różaniec
i pokaleczony
niedokończony list

odeszłaś
od czarnych oczu
w błękitnej oprawce makijażu
w których tyle niewinności
do młodzieńczych
czarnych i długich warkoczy
do odkrytej kobiecości


PROBOSZCZOWIE MOJEGO DZIECIŃSTWA
(ś.p. ks. Anastazemu Nagórskiemu
i ks. Franciszkowi Kameckiemu
z wdzięcznością)


Szkoda
że wszyscy
księża proboszczowie
nie są podobni
do tych z mojego dzieciństwa

Najpierw
poczciwy ksiądz kanonik
z ogromnym brzuchem
i wielką ręką
przed którą drżeliśmy
z kolegami
strzelając z procy
w kościelny dzwon
wtedy jeszcze nie wiedziałem
że w ten sposób
prosiłem o powołanie
Kiedy opowiadał o Jonaszu
zapragnąłem
by połknęła mnie ryba
choć przeczuwałem
że to dużo kosztuje
Przy pierwszej spowiedzi
nie mogłem wypowiedzieć słowa
a on zza kratek
tylko sie uśmiechnął dobrotliwie
Niedługo potem
umarł w konfesjonale
a ja płakałem kilka nocy

Nowy ksiądz proboszcz
zupełnie inny
Boży szaleniec
od pomysłów nie z tej ziemi
Poeta w młodzieżowej czapce
i skarpetkach
koniecznie nie do pary
Cały świat
łagodniał w jego uśmiechu
Dzieci biegały za nim na ulicy
Dorośli spoglądali zdziwieni
że tak też można
i cały czas
ten sam Kościół


LEKCJE ODCHODZENIA

ciągle trzeba odchodzić
od miłości
od zmysłów
od zwyczajności

czasem w przepaść
gdy umarła nadzieja

i wspomnienia trzeba strząsnąć
jak niepotrzebny popiół

najbardziej boli
gdy jest tak swojsko

zawiść czeka cierpliwie za drzwiami

samotność leży cichutko w kącie
jak dobrze ułożony psiak

filiżanka kawy smakuje jak u mamy

w kominku życzliwy ogień
co ciepłem łagodzi
obolałe myśli

ile jeszcze razy
trzeba odchodzić
tak dla wprawy
by odejść ostatecznie


MODLITWA JAKUBA
(podczas rekolekcje trzy dni przed święceniami kapłańskimi)

klęczę w kaplicy
wieczna lampka
zwodzi spokojem
Piotr szepcze do ucha
choćby wszyscy zwątpili
ale nie ja
słyszę wyrzut Judasza
na co takie inwestycje
lepiej rozdać ubogim
i wreszcie najważniejsze pytanie
czy miłujesz mnie bardziej
niż mądre teorie
rozwiane włosy dziewczyny
wolność w eleganckim krawacie konto w banku...
Panie, Ty wszystko wiesz


MODLITWA
(ofiaruję mojemu księdzu biskupowi Janowi Szladze)

w dniu moich święceń
modliłem się o siłę i odwagę
aby z podniesioną głową
głosić Chrystusa Zwycięzcę

to czego się bałem
stało się małe i bezradne

to co lekceważyłem
powaliło mnie w proch ziemi

dziś kiedy tak niewiele za mną
a już sporo na sercu
proszę Boga

by ręce mnie rozbolały
nie od przeliczania strat i zysków
ale od błogosławienia i rozgrzeszania

by głos mi osłabł
nie od krzyku i pouczania
ale od pocieszania i nawracania

bym słuch utracił
nie od wysłuchiwania obmów i biadolenia
ale od słów ludzkiej rozpaczy

i by serce mi pękło
nie od zawiści
ale z miłości
do tych
którym nie umiałem pomóc
(Pelplin, czerwiec 1996 r.)


DYLEMATY REKOLEKCJONISTY

zmęczone słowa
po nieprzespanej nocy
leniwie pełzają po kościelnej posadzce

nie przekonują
niektóre same nie wierząc w swoje istnienie

chciałbym wam opowiedzieć
o mojej miłości do Boga
szaleńczej i głupiej
bo prawdziwej

chciałbym wiarę wam pokazać
naiwną i nieporadną
tę z dzieciństwa
od mamy

chciałbym się przyznać
do przegranych
i natrętnej samotności
która nie pozwala zasnąć

chciałbym przeprosić przyjaciół
że wymieniłem ich za służbę
pozostał tylko dym z cygara
niezawodny pocieszyciel

chciałbym wam pokazać rany
po uderzeniach grzechu
i blizny
po chorych ambicjach

chciałbym wam powiedzieć
że mimo wszystko
warto być księdzem
ale przecież nie uwierzycie

czekacie na złotoustego
na słowa z wosku miodu i złota
na niezawodność
moralną doskonałość
lukrowatość świadectwa
ciepłą intelektualną papkę

więc taki jestem

(Utwory pochodzą z wydanych przez ks. Wiesława Śmigla dwóch tomików: Zdany na pojedynek Pelplin 1997, Kartki z pamiętnika. Pelplin 2005)

2012-04-15